Kamerun. Wspomnienia z pierwszej wyprawy

2

Dziewczynka w szkole

Przeglądałam dziś zdjęcia ze swojego archiwum. To co znalazłam sprowokowało mnie do wpisu. Wyprawa do Kamerunu – pierwsze prawdziwe podróżowanie.

Tak, mogę z perspektywy czasu nazwać to wyprawą, ponieważ miałam wówczas 21 lat, ale nadal czułam się jak dzieciak, którego świat to przede wszystkim zamknięty krąg znajomych i książki;)! Wyprawa, bo nie wiedziałam czego się spodziewać. Wiedziałam tylko, że będzie to wielka przygoda. Czytałam usilnie fora, relacje, jak się przygotować, na co się zaszczepić, czy brać lekami na malarię, co spakować (np. mimo, że czytałam im mniej rzeczy, tym lepiej i tak zabrałam zbyt dużo). Szczególnie polecam stronę yahodeville – jeżeli ktoś jest zainteresowany tematyką po Afryce z plecakiem, znajdzie tu wiele relacji i aktualnych porad. Autor serwisu, niedościgniony!

Sięgając do źródeł – pragnienie takiego wyjazdu tkwiło we mnie jeszcze z czasów czwartej klasy podstawówki. Pamiętam, że siedząc w bibliotece czytałam podręcznik do geografii, rozdział o dźungli. Wówczas dopadło mnie dziwne uczucie, takie dziwne pragnienie, że chcę zobaczyć to wszystko na żywo. Nie wiem dlaczego akurat ten fragment wywołał u mnie takie emocje i dlaczego akurat podręcznik(!), przecież to są zawsze nudne książki, ale efekt jest taki, że w kolejce życiowych marzeń, ustawiło się jeszcze jedno, z zaskoczenia, zupełnie nie pytając mnie o zdanie.

Jakkolwiek infantylnie to brzmi, to wierzę, że prawdziwe marzenia mogą zostać uśpione, ale nigdy nie znikają, odradzają się we właściwym momencie. Gdy tylko pojawiły się możliwości, marzenie samo o sobie przypomniało, a ja zaczęłam działać.Przez 2 tygodnie mieszkałam z rodziną Kameruńczyków, w stolicy kraju Younde, następnie w towarzystwie najstarszej córki moich gospodarzy pojechałam kilka dni nad Ocean oraz wynajętym samochodem z kierowcą, odbyłyśmy wycieczkę po górach niedaleko granicy z Nigerią. Warunki, zarówno w domu gospodarzy, jak i w hotelach były bardzo dobre i może tym bardziej chciałam sprawdzić, jak to jest spać w tradycyjnej chacie – ściany z gliny, dach z falistej blachy, zamiast podłogi klepisko. Przyznam się, że wytrzymałam tylko jedną noc! Wprawdzie zastany o świcie widok – mgła nad doliną, promienie słońca przebijające się przez korony drzew – zrekompensował mi wszystkie niewygody i nocne strachy, (np. że zostanę zjedzona przez robale), ale po tej przygodzie obiecałam sobie, że nigdy więcej takich atrakcji;)!!!

Cała wyprawa trwała 5 tygodni. Pierwszy tydzień spędziłam we Francji załatwiając wizę, następne 4 tygodnie właśnie w Kamerunie.

Powstał mocno wspomnieniowy wpis:), zapraszam Cię do obejrzenia zdjęć.

W szkole:

W szkole

W szkole

W szkole

Górska wioska, niedaleko granicy z Nigerią:

W górskiej wiosce, gdzieś na szlaku

W górskiej wiosce, gdzieś na szlaku

W górskiej wiosce, gdzieś na szlaku

47(2)

W górskiej wiosce, gdzieś na szlaku

Chata murowana, nieco wyższy standard, od tej w której odważyłam się spać jedną noc:

Chata murowana, nieco wyższy standard, od tej w której odważyłam się spać jedną noc.

Wodospady Lobe i wieś Kribi. Wodospady Lobe, jako jedne z nielicznych na świecie wpadają bezpośrednio do oceanu:

Wodospady Lobe

Wodospady Lobe

Kribi

Rybak w Kribi

024_24

W wiosce Pigmejów. Aby tam się dostać, płyneliśmy ponad godzinę w górę rzeki, pirogą czyli łódką wydrążoną z pnia drzewa. W wiosce tylko dzieci i starsi, ponieważ młodzi byli akurat na polowaniu.

Pigmeje - wioska

Pigmeje - wioska

Pigmeje - wioska

Share

2 Comments

  1. Ania says:

    :) podróżniczką raczej nie będę (największa wyprawa to stop do Holandii), ale swoim wpisem przypomniałaś mi coś fajnego. Ja już od podstawówki chciałam być trenerem, najpierw tańca, bo tym się zajmowałam… Jak widać, takie marzenia naprawdę mogą się spełnić. Zagłębiam się w Twojego bloga, tyle pięknych zdjęć przede mną!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *